>
 
Pierwsze malunki (1881-1885)

HAGA W Wigilię 1881 roku początkujący artysta, nie mogąc porozumieć się z rodzicami, wyjechał do Hagi. Tu wynajął pracownię w okolicach Dworca Reńskiego, przy ulicy Schenkweg 138. Było to niezbyt ciekawe miejsce: z okien pracowni rozpościerał się widok na warsztat stolarski oraz okoliczne łąki. Wszystko wokół pokrywała sadza, słychać było nieustanny huk parowozów. Po zainstalowaniu się w nowym lokum van Gogh nawiązał kontakt z mieszkającym tam kuzynem, wówczas wziętym malarzem Antonem Mauve'em (1838-1888).Reprezentował on silnie związaną z tradycją szkołę haską, której przedstawiciele nawiązywali do złotego wieku holenderskiego malarstwa barokowego. Mauve został pierwszym nauczy cielem i mentorem Vincenta. Uczył go podstaw techniki malarskiej. Poradził, by porzucił rysunek na rzecz akwareli i malarstwa olejnego. Zachęcał też do pracy nad opanowaniem figury ludzkiej. Pod wpływem Mauve'a powstały pierwsze olejne obrazy van Gogha, m.in.najbardziej znaczące i charakterystyczne dla tamtego okresu płótno "Na plaży w Scheveningen" namalowane w sierpniu 1882 roku. Po pewnym czasie z powodu odmienności temperamentów i fundamentalnych różnic w podejściu do sztuki stosunki między Vincentem a nauczycielem zostały zerwane. Van Gogh nie był w stanie podporządkować się rygorom tradycyjnego sposobu nauki: rysowaniu postaci z gipsowych odlewów. Nie pokorny uczeń reagował często zbyt impulsywnie; w fabularyzowanej biografii malarza zatytułowanej Pasja życia Irving Stone podejmuje ten wątek: "Nie chcę więcej słyszeć o gipsie! Słabo mi się robi na samą myśl. Dopóki istnieją ręce i nogi żywych ludzi, nie ruszę gipsowych odlewów (...)". W Hadze van Gogh związał się z niemłodą Clasiną Marią Hoornik (zwaną Sień), ciężarną prostytutką. Po raz pierwszy czuł się akceptowany i kochany. Poprawa nastroju pobudzała jego aktywność twórczą i inwencję. Udało mu się nawet zarobić trochę pieniędzy, kiedy to otrzymał od wuja Corneliusa zamówienie na dwanaście widoków Hagi wykonanych piórkiem. Najbardziej pociągało go jednak rysowanie ludzi; co dzień rano wychodził do miasta w poszukiwaniu odpowiedniego modela. Raz był to czeladnik kowalski, kiedy indziej chłop z targu, staruszka z domu obłąkanych, biedny mieszkaniec żydowskiej dzielnicy. Często pozowała mu jego towarzyszka wykazująca o wiele więcej cierpliwości niż inni. Pomimo sprzeciwu rodziny i przyjaciół malarz zamierzał poślubić Sień; załatwił poród w szpitalu w Lejdzie, znalazł większe lokum. Do ślubu jednak nie doszło. Prostactwo partnerki, jej lenistwo, alkoholizm i nierząd do reszty podkopały fundamenty ich związku. Jesienią 1883 roku doszło do rozstania.

DRENTHE Wyczerpany intensywnym życiem w Hadze, powodowany potrzebą zmiany, we wrześniu 1883 roku Vincent van Gogh znalazł się w Hoogeveen w Drenthe, prowincji położonej pomiędzy Fryzją a granicą niemiecką.Oczarowany okolicą i surowymi warunkami tamtejszego życia malował w uniesieniu. Malował to, czego wcześniej nie dostrzegał: posępne wiejskie krajobrazy z krzywymi chałupami, stadami bydła, polami kartofli i smętnymi wrzosowiskami. Tamtejsi chłopi - pracując w polu - przypominali mu postaci z obrazów Jeana Francois Milleta, malarza realisty, którego Vincent wysoko cenił. Z nastaniem zimy samotność zaczęła go męczyć i poczuł tęsknotę za bliskimi; powrócił do rodziców, którzy od jakiegoś czasu mieszkali w Nuenen.

NUENEN Van Gogh spędził w rodzinnych stronach następne dwa lata, które stanowiły niezwykle ważny etap w rozwoju jego twórczości.Powstało wówczas około dwustu obrazów i studiów.Z upodobaniem czytał dzieła Emila Zoli oraz pisma teoretyczne malarzy: Eugenea Delacroix (1798-1863) i Eugene'a Fromentina (1820-1876). Przekonany o istnieniu związków między kolorem a muzyką zaczął pobierać lekcje gry na piani nie i śpiewu.Zajmował się również studiowaniem wzajemnej zależności barw.Dużo malował, inspiracji dostarczał mu krajobraz rodzinnej Brabancji. Utrzymane w mrocznej tonacji obrazy przedstawiają również ludzi, najczęściej wieśniaków uprawiających ziemię albo tkaczy skupionych przy krosnach. Van Gogh pragnął wczuć się w ich proste, organiczne bytowanie. Czynił to inaczej niż przedstawiciele modnego wówczas naturalizmu.Nie traktował ludzkiej nędzy, cierpienia, pogardy i upokorzenia jako elementu dekoracyjnego dzieła lub pozbawionej emocji relacji, lecz starał się wniknąć w duchowy stan przedstawianych postaci. W Nuenen van Gogh został otoczony życzliwą opieką bliskich.W starej pralni w ogrodzie wygospodarowano dla niego osobną pracownię. Wkrótce jednak dały o sobie znać echa starych waśni rodzinnych, zwłaszcza z ojcem, który nie mógł pogodzić się z liberalnymi poglądami syna na temat wiary. Z trudem budowaną harmonię rodzinną ostatecznie zburzył kolejny dramat miłosny Vincenta, który związał się z Margot Begemann (córką poprzedniego pastora), starszą od niego i niezbyt urodziwą. Van Gogh był szczęśliwy, ale bliscy dziewczyny nie zgadzali się na małżeństwo. Jego zła reputacja artysty oraz brak finansowej stabilności sprawiały, że rodzina Begemannów odnosiła się do niego wrogo. Gdy zdesperowana Margot usiłowała odebrać sobie życie, doszło do skandalu. Wstrząśnięty Vincent w maju 1884 roku, po kłótni z ojcem, opuścił dom i wynajął pracownię u katolickiego zakrystianina w Nuenen. Rozgoryczony, wiódł życie samotnika. Pracował dużo, głównie nad scenami rodzajowymi, których bohaterami byli przedstawiciele miejscowej społeczności. Poprzedzony licznymi studiami powstał wówczas obraz Tkacz przy krosnach", przedstawiający w realistycznej formie i mrocznej kolorystyce monotonny trud, a za razem surową, odwieczną godność codziennej pracy. 26 marca 1885 roku zmarł ojciec malarza. Na ceremonię pogrzebową przyjechał Theo. Zrozpaczony Vincent prosił wówczas brata, by pozwolił mu zamieszkać z nim w Paryżu.Ten odmówił, nie mógł wówczas zabrać brata ze względu na sytuację materialną. Artysta przez całe lato pozostał więc w Nuenen, niestrudzenie tworząc. Sytuacja w Nuenen z dnia na dzień stawała się coraz bardziej napięta. Vincent, oskarżany o uwiedzenie jednej z wieśniaczek, naraził się tak że katolickiemu proboszczowi, który zabronił swym wiernym pozować artyście. Pozbawiony modeli, zaczął malować martwe natury złożone z przedmiotów typowych dla ówczesnych gospodarstw wiejskich: warzywa, najczęściej kartofle, owoce, gliniane naczynia, a nawet stare zużyte saboty. W październiku 1885 roku powstała Martwa natura z Biblią, gdzie obok Pisma Świętego leży egzemplarz Radości życia Emila Zoli - manifestu naturalizmu, książki, która dla ojca artysty była symbolem najgorszego smaku i ideologicznej tandety. Obraz ten można uznać za podsumowanie burzliwego okresu kształtowania się światopoglądu van Gogha, swego rodzaju rachunek sumienia oraz symboliczne pożegnanie z ojcem. W tym samym miesiącu malarz wyjechał do Amsterdamu, by zwiedzić Rijksmuseum. Tam po raz kolejny zachwycił się Rembrandtem, które go dzieła podziwiał kil ka lat wcześniej w Luwrze, oraz twórczością Fransa Halsa (między 1581 a 1585-1666).

Copyright © Wojtu .Wszystkie prawa zastrzeżone.